Piłki gumowe, tenisowe, piszczące i na sznurku — rozmiar większy niż psi gardziel, zawsze.
Żelazna zasada: piłka musi być za duża, żeby zmieścić się w gardle — piłeczka tenisowa w pysku doga to realne ryzyko zadławienia, dlatego producenci robią te same modele w kilku średnicach. Piłki na sznurku łączą aport z szarpaniem i lecą dalej przy słabszym zamachu; gumowe pełne przetrwają psy, które „rozbierają" tenisówki w minutę (nawiasem: filc piłek tenisowych ściera szkliwo przy nałogowym żuciu — do noszenia tak, do gryzienia nie). Piszczałka potrafi obudzić w psie łowcę, ale wybebeszoną piłkę z piszczałką od razu wycofuj z obiegu.
Znajdziesz tu m.in. Chuckit, JW Pet, Jolly Pets i Barry King. Dalekie rzuty ułatwią aportery z frisbee i aportów, a pływające modele czekają w zabawkach do wody.